
Komercjalizacja, klasa... czy duch walki i prostoty, który (jak dla mnie) w ostatnich latach tak kochamy? Co jest najważniejsze? Wydawałoby się, iż priorytetem w kwestii pięknego futbolu powinna być walka i duch rywalizacji, a zarazem zgranie drużyny. Jednakże to, co było ważne, zanikło, lecz czy bezpowrotnie? Po ostatnich rankingach Fifa, proste i jasne jak słońce okazało się, że Real wraz z 405 mln € dochodu w poprzednim sezonie nie oznacza futbolowej marchii. Milan, który uplasował się na 10. miejscu, potrafił pokonać madryckich piłkarzy, chociaż dzieli ich ponad 200 milionów euro różnicy. Jakiż jest tego powód? Ciężko to określić jednym, składnym, nawet rozbudowanym zdaniem. Na początek spróbuję przybliżyć możliwości finansowe tych najbogatszych.
Taka jest mentalność nie tylko Realu, również Barcelony. Państwo i wiele możnych, wpływowych osób z firm, na przykład Rupert Stadler z koncernu AUDI wspiera ten klub. Dlaczego? Tu rodzi się pytanie, nurtujące nie tylko zaciekłych fanów innych klubów. Spróbujmy spojrzeć na to trzeźwym okiem. Real to wizytówka Kastylii, a co za tym idzie wizytówka stolicy. Niezależnie od tego, jakie miewali problemy w przeszłości. Podobnie sprawa tyczy się klubu Dumy Katalonii, to również polityka i na pewno rzec można odzwierciedlająca dążenia Katalończyków do niezależności finansowej. Cały możny kapitał tej autonomicznej wspólnoty, stoi za tym klubem i nie ma tu mowy o problemach zadłużeniowych w bankach. Więc, czy możemy mówić o tym, że spółdzielnie finansowe będą się bały dawać kredyty tak wpływowym klubom? Zwróćmy także uwagę, jaką sumę Real zainkasował po przyjściu Ronaldo, Kaki, Alonso i reszty całej plejady gwiazd. Reklamy, koszulki, kubeczki. Najciekawszą sprawą jest fakt, iż Real czy Barca ma wpływy od kilku obcych kapitałów, plus nie muszą się martwic o wysokie straty podatkowe. Inaczej sytuacja tyczy się zespołów z Półwyspu Apenińskiego, Wysp Brytyjskich, czy byłego NRD, gdzie to zarząd wybiera jednego (wpływowego) pracodawcę (czyt. prezesa). Wracając do samej istoty piękna futbolu, czy ono powróci? Czy takowe w ogóle istniało?
Zapewne tak, bez dwóch zdań. Piękno Ligi Mistrzów daje się odczuć za każdym razem, kiedy słyszymy jej hymn. Platini, szef federacji UEFA, zajął się sprawą piękna futbolu, dając szansę uboższym ekipom na zaprezentowanie się w Europie. Chodzi o jego reformę, która wprowadzi bez kwalifikacji np. Mistrza Polski do czołowych ekip CL. 3-3-3-2-1. Co to oznacza? Iż włoski, angielski, czy hiszpański futbol będą mogły reprezentować jedynie 3 kluby, a z ligi niemieckiej 2. To ma umożliwić przedstawienie nowej jakości, już nie tak skomercjalizowanej, zdominowanej przez tych najbogatszych. Pieniądz, kochany przez każdego, może zawrócić w głowie, lecz nie odbierze kwintesencji rozsądku kibica.