
Czas nie stoi w miejscu. Chyba w codziennym pędzie zdaję się o tym zapominać, bo właśnie teraz ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że już niebawem minie miesiąc od mojego ostatniego felietonu. Dziś przeleję na papier, a raczej monitor, a raczej kod cyfrowy (dobra weź się już uspokój) moje ostatnie, zarówno te głębsze, jak i płytsze, przemyślenia. A było o czym myśleć i nie omieszkam podzielić się tym z Wami Drodzy Czerwono-Czarni Bracia.
Jak ser
Ostatni mecz Milanu w Lidze Mistrzów aż prosi się o komentarz! Panie (wiem, że na pewno jedna jest :) ) i Panowie! Ten mecz był jak najbardziej do wygrania! Real był stroną przeważającą i nie ulega wątpliwości, że to właśnie im w tym meczu należało się zwycięstwo, jednak w mojej opinii Real grał w sposób przeciętny – to piłkarze Milanu nie stawili czynnego oporu, stąd wynik taki, a nie inny.
Christiano-zero łupieżu-Ronaldo rozegrał dobre zawody, ale jak miał takowych nie rozegrać, skoro obrońcy Milanu zostawiali mu tyle miejsca na boisku, że mógł spokojnie wjechać tam tirem i zdawać na prawo jazdy kategorii C+E. Takie są fakty.
Komunikacja w linii obrony nie istniała, zaś Nesta nie był w stanie sam nad wszystkim zapanować. Nie te lata, nie ta szybkość, no i się przecież nie rozdwoi… Ktoś powie, że gdyby grał Thiago, mecz potoczyłby się zupełnie inaczej. Może i gra wyglądałaby lepiej, ale nie to chcę Wam powiedzieć…
Jose
Jak wiadomo psychika w piłce nożnej, jak właściwie w każdym sporcie, odgrywa bardzo ważną rolę. Ktoś kiedyś powiedział, że mecz w większości rozgrywa się w głowie. Nie śmiem zarzucić Mou, że jest słabym lub niedouczonym trenerem i tego nie robię, ale zwróćcie uwagę na pewną kwestię: Czy nie powstał swego rodzaju mit, pewien kompleks Mourinho? Może jest tak, że wyobrażenie na temat trenera przewyższa jego własne umiejętności i daje mu przewagę w oczach przeciwnika?
LM 2010 w wykonaniu Mou:
Mecz z Barceloną: Strzelamy gola i murujemy bramkę.
Finał: Strzelamy gola i murujemy bramkę.
Im więcej mówi się o nim w mediach, tym sławniejszy się staje, tym większy ma się do niego szacunek i tym bardziej się go obawia – taka jest właśnie siła mediów i komunikowania masowego.
Według mnie piłkarze Milanu w pierwszych 15 minutach meczu byli po prostu sparaliżowani, a przecież ci sami piłkarze rozgrywali mecze o znacznie większą stawkę, niż 3 punkty w fazie grupowej LM.
Mnie się należy
Już nie będę Was długo męczył, jeśli zatem dotarliście do tego miejsca tekstu, to wytrzymajcie te kilkanaście linijek :).
Pamiętacie może sytuację Bayernu Monachium, gdy trenerem został Louis Van Gaal? Pierwsze co zrobił po przyjściu do klubu to oznajmił swoim piłkarzom, że nikt nie będzie grał w klubie za dawne zasługi i musi wywalczyć sobie miejsce w składzie. Niedługo potem z klubu odszedł Lucio, później Podolski…
Kadra Milanu aż pęka od piłkarzy, którzy z niejednego piłkarskiego pieca chleb jedli i na pewno w jednej z włoskich piekarni bardzo im się podoba. Jak mówiłem na początku, czas nie stoi w miejscu, więc Łysy powinien co poniektórym piłkarzom pomóc podjąć kluczowe decyzje odnośnie ich piłkarskiej przyszłości (a raczej jej braku). Boleję nad tym, że zarząd Milanu nie uczy się na błędach swoich i doświadczeniu innych klubów.
Pozostali piłkarze muszą po prostu przestać się łamać lub osiadać na sianie po udanym meczu. Muszą zacząć dawać z siebie maksimum dla klubu, co, jako jeden z niewielu, czyni niejaki Kevin Boateng – dla niego to pierwsza poważna piekarnia.
Pozdrawiam!