
Gdy na czoło tabeli wysuwa się Lazio (tyle samo punktów co Udinese i Inter) musimy mieć do czynienia z dużym wydarzeniem mistrzostw. Po sześciu kolejkach już nawet prezydent Lotito głośno mówi o scudetto a piłkarze się coraz mocniej przekonują, że są w stanie w tym sezonie namieszać. Kibice łapią się za głowę kto pozwolił takiemu fantasiscie jak Maurito Zarate jechać grać w piłkę do Kataru. Argentyńczyk jest nową gwiazdą serie A a Lazio może być bohaterem tego sezonu. Przegrali jak na razie tylko na San Siro z Milanem. W sobotę grali ładnie, ale ledwo zremisowali z Lecce u siebie (po czterech latach gola w lidze zdobywa Simone Inzaghi).
W niemałym dołku znajduje się Juventus. Biała Dama nie wygrała czterech kolejnych meczów, ale nie tylko to jest powodem do niepokoju dla turyńczyków. Zainteresowani Juve wypominają złą kampanię transferową tego lata i niewspółgranie ze sobą doświadczonych (Nedved, Camoranesi) z młodymi (Giovinco, Marchisio, De Ceglie).
Doprawdy: Juve w tym sezonie zaczęła świetnie, ale tylko gdy popatrzeć na suche wyniki. Zespół Ranierego (przetrzebiony wszakże kontuzjami) korzystał mocno z wybitności Alexa Del Piero (34 lata za miesiąc), którego niesamowite rzuty wolne zadziwiły tylko ostatnio bramkarzy Zenita i Palermo. Seba Giovinco, "atomowa mrówka", w debiucie w lidze w barwach bianconerich przeciw Sampie (0-0) był najlepszy na boisku, ale co z tego skoro nie miał wsparcia rywali. Dzień konia miał po kontuzji Buffona rezerwowy bramkarz Manninger. Swoją wielką klasę potwierdza też Amauri, który jest z pewnością czołowym środkowym napastnikiem na półwyspie. W Juve nie gra jednak zespół.
W ciągu miesiąca grają z Napoli, Toro, Realem i Romą. Mecz z Milanem (w Turynie) w podobnym terminie jak w poprzednim sezonie: 14 grudnia.
Palermo wielkiego meczu na Olimpico nie zagrało a jednak wygrali z jedynym niepokonanym dotąd w lidze teamem na jego terenie. Juve uskuteczniała grę "na stojącego" już przegrywając. Katem turyńczyków po pierwsze Fabrizio Miccoli (piąty gol przeciw swojemu byłemu zespołowi), po drugie Levan Mczedlidze (Gruzin, rocznik 1990), który grał dopiero drugi mecz w mistrzostwach.
Trener rosanerich Ballardini (wielka kampania utrzymania Cagliari w A w poprzednim sezonie) odmienił drużynę, która zdawała się mieć przed sezonem wielki potencjał. Zamparini zatrudnił go w swoim stylu, między pierwszą a drugą kolejką po raz drugi zwalniając ze stanowiska pierwszego trenera Stefano Colantuono. Ballardini jest wschodzącą gwiazdą włoskiej myśli szkoleniowej: wzoruje się na Arsenalu Wengera.
Sycylia ma obok niego jeszcze innego bohatera: Waltera Zengę. Legenda Interu, dziś prowadzący Catanię napędził stracha Mourinho i zremisował z Juve Ranierego. Wygrane po 1-0 po golach Paolucciego, remis z Juve po bramce niesamowitego Plasmatiego (serie C w poprzednim sezonie) i jedyna porażka na San Siro (po dwóch samobójach) to bilans "słoni" w tym sezonie. W niedzielę remis w Reggio Calabrii (1-1).
W Cagliari, gdzie prezydent Cellino skąpił o przedłużenie kontraktu z Ballardinim (proponował ledwie 100 tys. euro rocznie) wielki żal. Pierwszy punkt zdobyli w szóstej kolejce w starciu z klubowym mistrzem świata. Generalnie kluby o barwach czerwono-niebieskich mają w tym sezonie patent na Milan: Bologna i Genoa wygrały z chłopcami Ancelottiego.
Jeśli Genoa to kolejna wyrazista postać właściciela klubu. Enrico Preziosi chodzi dumny po wygranej jego drużyny z rozpędzonym Napoli. Wielki mecz na Marassi przyniósł wielkie emocje i pięć goli (3-2). Partenopei przegrali w tygodniu walkę o fazę grupową pucharu UEFA (porażka w Lizbonie z Benfiką 2-0 po wygranej 3-2 w domu) i po świetnym początku powoli wyhamowują.
Pierwsza pogromczyni rossonerich, Bologna drugi raz pojechała do Mediolanu, ale z Interem i geniuszem Ibrahimovicia sobie nie poradziła. Chłopcy Mourinho kolejny raz nie zachwycili, ale samymi indywidualnościami są w stanie wygrywać ligowe spotkania.
Wicemistrz Italii Roma przegrała, podobnie jak w końcówce poprzedniego sezonu (3-0) ze Sieną na Franchi (1-0). Gol obywatela Liechtensteinu Mario Fricka zepchnął giallorossich do dolnych rejonów tabeli. Nie ma Tottiego, nie ma imprezy.
Byłego trenera Sieny a dziś opiekuna Lecce Mario Berettę stawia się dziś we Włoszech za dokładne przeciwieństwo Jose Mourinho. La Gazzetta dello Sport opracowała quiz, który wykazuje każdemu jego uczestnikowi którego typu trenera by sobie życzył.
Wicelider z Friuli awansował w tygodniu także do fazy grupowej UEFA Cup. Udine pod wodzą Pasquale Marino, z kapitanem Di Natale (wytrwale gra w dość małym klubie), cudownym Alexisem Sanchezem i bomberem Quagliarellą jest znów mocne jak za czasów Spallettiego. Sekret sukcesów? - Rok ciężkiej pracy - mówi były trener Catanii. Bianconeri z północnego wschodu wygrali z Toro 2-0.
Turyńscy rywale pracować muszą jeszcze długo. Miłych niespodzianek ich kibice raczej nie oczekują. Gianni De Biasi próbuje stworzyć zespół, w którym tak naprawdę ręką, okiem i mózgiem jest Rosina. Teraz kontuzjowany, na Friuli w niedzielę grał ex-milansita Ignazio Abate.
Atalanta była na czele ligi po trzech kolejkach a po pięknym zwycięstwie nad Sampą (Cassano jest już kapitanem) wróciła w górne rejony. Kolejny świetny mecz byłego reprezentanta Włoch Cristiano Doniego.
Fiorentina ma Gilardino, który strzelił już czwartego gola w lidze. Viola wygrała na wyjeździe z Chievo i powraca do równowagi. A już zaczynało się mówić, że Felipe Melo nie potrafi w środku pola zastąpić takiego piłkarza jak Fabio Liverani. Z taki transferami jakie zrobiono we Florencji oczekiwania na sezon muszą być ambitne.