
Pewnie po przeczytaniu tytułu mojej dzisiejszej pracy, uważacie: ‘’co on wygaduje’’, ‘’Napoli na pewno nie jest groźniejsze od Realu’’, ‘’totalna bzdura’’. Lecz ja uważam, że zespół Waltera Mazzarriego na własnym terenie jest piekielnie trudno pokonać! Składa się na to wiele czynników, które postaram się przeanalizować.
Czy pamiętacie mecz na San Paolo w maju 2008 roku? Milan, wtedy prowadzony przez Carlo Ancelottiego przyjechał do Neapolu naładowany energią po zwycięskich derbach z Interem. Jak się skończyło? Przegraliśmy 3:1, będąc całkowicie zdominowani przez drużynę prowadzoną przez Eduardo Reje. Po tym meczu przeżyliśmy ogromny zawód, bo zostaliśmy zepchnięci przez Fiorentinę z miejsca premiowanego grą w eliminacjach do Champions League. A co słychać u Napoli...?
Mazzarri uzdrowiciel.Dziewiąte w tabeli Napoli ma sobą dwa kolejne zwycięstwa, z Bologną i Fiorentiną. W obu tych spotkaniach gospodarze środowej konfrontacji komplety punktów zapewniali sobie w końcowych fragmentach, za każdym razem dzięki Christianowi Maggio. Mimo słabego startu pod wodzą Roberto Donadoniego, Napoli pozostaje w obecnym sezonie niepokonane na własnym boisku. Spośród czterech meczów rozegranych na Stadio San Paolo, trzy zakończyły się zwycięstwem Partenopei, a jedno remisem. I co nadal twierdzicie, że będzie łatwo?
A teraz o Milanie, który stał się nie wiadomo nawet jak, najszczęśliwszą drużyną globu.Aa, przepraszam już wiem jak się stał: wygrał po dobrej drugiej połowie z Romą 2:1, ze słabym Realem 2:3, apstrac***e od błędów Casillasa, ze słabiutkim Chievo 1:2 po dramatycznej końcówce i trzeba powiedzieć szczerze: rossoneri mieli w tym meczu kupę szczęścia. Nie jestem ich krytykiem, kibicuję im z całego serca ale staram się oceniać obiektywnie sytuację. Patrząc na grę i wyniki można stwierdzić: maszyna ruszyła z miejsca!
Odkąd po siedmioletniej banicji Napoli wróciło do piłkarskiej elity we Włoszech, stanowi dla Milanu na własnym obiekcie niewygodnego rywala. W trzech ostatnich spotkaniach u siebie drużyna prowadzona obecnie przez Mazzarriego nie doznała porażki i pozwoliła strzelić sobie tylko jedną bramkę. W marcu tego roku konfrontacja tych zespołów zakończyła się bezbramkowym remisem. Wiele wskazuje na to, że Napoli wystąpi w ofensywnym ustawieniu z trzema obrońcami i trzema napastnikami. Szkoleniowiec Partenopei miał zresztą trochę ograniczone pole manewru w kontekście zestawienia formacji defensywnej, gdyż kontuzje wykluczyły z udziału w spotkaniu z Rossoneri Fabiano Santacroce oraz Juana Zunigę. Zawieszony z powodu nadmiaru kartek jest z kolei Matteo Contini.
Leonardo za pewne postawi na sprawdzony skład, zmiany mogą być tylko jeśli chodzi o lewą obronę( Zambro, czy Antonini) i środek ataku( Boriello, czy Huntelaar). Osobiście jestem za przesunięciem Zambrotty na prawą stronę a na lewej żeby grał Antonini, jeśli chodzi o szpicę to stawiam na Hunta.
Milan, aby pokonać Napoli musi całkowicie je zdominować! Nie pozwalać na rozwinięcie skrzydeł przez Lavezziego i Hamsika. Grę drużyny Mazzariego będą napędzały kontrataki, więc tak ważne jest, aby zdetronizować ich filarów jeśli chodzi o atak: szaleńczego argentyńczyka i młodego słowaka. Rossoneri, nie będą mieć dużo miejsca na grę, gdyż jak dobrze wiemy wszystkie zespoły w serie a, są zdyscyplinowane taktycznie. W przeciwieństwie do gry w Lidze Mistrzów. Serce mówi, że wygra Milan, rozum podpowiada, dziś to będzie Napoli…