
Gol dla Sieny. Jak widać, ze spalonego. Po odbiorze w środku boisku de Ceglie piłkę otrzymał Galloppa. Z lewej strony dograł na drugą stronę do Bucchiego. Tam napastnik bianconerich nie miał prawa oddać strzału, bo tuż obok niego był Favalli. Niestety, Beppe od około pół roku gra poniżej krytyki. W momencie uderzenia Maccarone był przed ostatnim obrońcą, Kaladze, więc po wypuszczeniu piłki przez Didę i dojściu do piłki wychowanka rossonerich, arbiter liniowy powinien podnieść chorągiewkę. Eksperci sędziowscy we Włoszech tłumaczyli jednak asystenta pana Bantiego. Wg nich Dida miał już futbolówkę w rękach, więc spalony Maccarone został w tym momencie anulowany, bo też piłka się od bramkarza Milanu nie odbiła, a tylko przy takim zakwalifikowaniu tego zagrania napastnik gospodarzy wciąż byłby "spalony". Jedno jest pewne: gdyby Dida złapał piłkę lub Kaladze później ją wybił, gola w 24. minucie by nie było.
Niemoc Milanu. Gourcuff to jeszcze nie jest klasa Kaki czy Pirlo. Młodego Francuza widzieliśmy w tym spotkaniu najczęściej przeprowadzającego indywidualne akcje, próbującego samodzielnie złamać obronę Sieny. Gdy już przyszło rozdzielić piłkę, brakowało pomysłu. Nie była to oczywiście jedynie jego wina. Rossoneri grali za daleko od siebie. Boczni obrońcy praktycznie nie stwarzali przewagi w bocznych sektorach, co przy grze pięcioma środkowymi pomocnikami nie miało sensu. Zwróćcie uwagę na liczbę piłkarzy bianconerich pod własną bramką. Przed linią piłki zostało tylko dwóch napastników gospodarzy. Ośmiu zawodników stoi murem na 11-16 m. Część krótko kryje, inni wyłącznie przeszkadzają w rozgrywaniu piłki. Milan był bezradny. Gole przeciw takim zespołom jak Siena padają najczęściej po stałych fragmentach i właśnie w takich sytuacjach rossoneri mieli najlepsze okazje.
Gol Nesty w doliczonym czasie. Dalekie podanie z wolnego Seedorfa. Siedmiu piłkarzy na czterech metrach kwadratowych walczy o piłkę, która nieszczęśliwie odbija się od uda de Ceglie. Futbolówka idealnie "naszła" na prawą nogę Sandro, który uderzył nie do obrony. Przy indywidualnym kryciu pozostawienie tego jedynego piłkarza bez opieki może skończyć się jak widzimy.
|