|
Mimo, że w
sumie jestem pracoholikiem, uwielbiam, gdy coś istnieje do zrobienia, do tego
roku wielbiłem wakacje. Bo kto nie lubi(czyt. obecnie ja.) wspaniałego
wypoczynku przy przygrzewającym słoneczku. Jednak aktualne przedłużone wakacje
z ligą włoską w wykonaniu graczy Milanu, powoli powodują udar… wewnętrzny...
Siłą „kaprysów”, dość nam remisów .
Wczorajszy mecz naszego zespołu
był dopiero 4 potyczką w nowym sezonie Serie A, a nie trudno o znalezienie
przynajmniej paru słów rozgoryczenia. 3 remisu z rzędu, bez blasku, czy oklasku
. Mimo, że rossoneri zdobyli w tym sezonie już Superpuchar Europy, to trzeba
pamiętać, że ten mecz rozpoczynał kolejny sezon, sezon oczekiwań, sezon pełen
ambicji, sezon nadziei, a nie wakacyjną piłkę plażową. Jako kibic rozumiem, że
zespół może nie mieć dnia, nieszczęśliwie przegrać. Wielu usprawiedliwia remis
ze Sieną faktem, że ani Kaka, ani Pirlo nie powąchali w tym spotkaniu murawy.
Jednak reasumując wszystkie 3 mecze, to właśnie w meczach z Fiorentiną i Parmą
mieliśmy szczęście, że mecz zakończył się remisem, bo gdyby rywale mieli
odrobinę więcej szczęścia, zapewne na koncie Milanu widniały by 4 pkt.
Brak karabinów powodem złych czynów!
Jak każdy z
nas miałem w ostatnich dniach „5 minut” kiedy szukałem dziury w całym. Podobnie
jak większość uważam, że problemem jest właśnie… brak amunicji by robić
jakiekolwiek dziury w bramkach rywali. O zmarnowanych w tym sezonie okazjach
Gilardino, można by było napisać ciekawą powieść, jednak brakowało, by wątków
pobocznych, bo oprócz łapania się za głowę po nieudanych próbach nic więcej
Alberto nie pokazuje. Pippo mimo, że jak zawsze nieśmiertelny, to coraz starszy
zaczyna marnować kolejne sytuacje. Wystarczy przytoczyć np. nie trafienie w
piłkę przy pustej bramce w meczu z
Fiorentiną, czy zmarnowaną akcję w meczy z Benficą, kiedy to spokojnie powinien
z 6 metrów
pokonać bramkarza gości. Mam nadzieje, że powrót Ronaldo „Zabezpieczy” nas
przed czekaniem na szanse zdobywania goli, po dojściu Pato. Ach… za dużo tych nadziei,
za mało faktów.
Kto mieczem wojuje ten...
Na koniec opisze moją myśl na temat ostatniej wypowiedzi
Maldiniego, który to narzekał, że tifosi
Milanu słychać dopiero po bramkach. Il Capitano ostrymi słowami
zaatakował tych, którzy kupowali tysiące karnetów, aby oglądać na własnym
boisku sprint po mistrzostwo. Jednak obecna sytuacja obrazuje nam, że kolejny
raz polskie powiedzenie „kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie” lubi się
sprawdzać. Przecież jeżeli ten sam skład remisuje z zespołem, który walczył w
poprzednim sezonie o utrzymanie w serie
A, a parę tygodni wcześniej wygrywa w Superpucharze Europy z Sevillą, to jest
coś nie tak…
|