
Gdy Nils Liedholm opuszczał kraj w 1949 roku powiedział do ojca: " Spokojnie papo, będę tam rok, maksymalnie dwa i wracam.". Słów nie dotrzymał, bo świat calcio pochłonąl go bez reszty. Dla Milanu poświęcił dwie dekady życia, stając sie legenda, która nigdy nie zostanie zapomniana. Bo "Lidas" po prostu kochał futbol.
Poczta szwedzka wypuściła limitowaną edycję znaczków z wizerunkiem Liedholma, który został w 1999 roku wybrany drugim najwybitniejszym piłkarzem w historii kraju. Zwyciezcą plebiscytu okazał sie oczywiście Gunnar Nordahl, z którym wespół z Gunnarem Grenem stworzą niezapomniane trio. Nie znaczy jednak, ze Liedholm był słabszy od kolegi z ataku. Bo żeby byly gole, musza najpierw pójść asysty...
Wyżej "Barona" cenili Wlosi, bo oto sylwetka szwedziego internacjonała w koszulce rossonerich zdobi okładke pierwszego albumu braci Panini z 1960 r. Liedholm od przyjazdu do Italii związał sie z tym krajem i cala jego poważna kariera to Italia. Jako trener wprowadził, na wzór holenderski i brazylijski gre strefą, co miedzy innymi przyczyniło sie do bogatej kolekcji triumfów szkoleniowych.
Spytany w wywiadzie o swój najlepszy mecz Liedholm odpowiedział, ze był to finał mundialu 1958. - "Ale panie Liedholm, przegraliście wtedy 5-2!". Zdziwił sie dziennikarz. "Tak, ale ja strzeliłem gola na 1-0 dla nas!". Odparł Baron, który w reprezentacji Trzech Koron zagrał, dziś powiedzielibyśmy że tylko 21 meczów i strzelił dla niej 10 goli (szwedzcy statystycy podają 23/12). Ale wspomniany finał z Brazylią na Raasundzie był jego ostatnim występem. Wszystko przez zakaz gry w kadrze profesjonalnych piłkarzy. Wprowadzając ten przepis sztokholmska federacja strzeliła sobie najpewniej samobója, bo w mistrzostwach na ojczystej ziemi nie grał Nordahl. Może z nim w składzie gospodarze poradziliby sobie z canarinhos...
Pierwszy sukces odniósł w 1948, zdobywając ze Szwecją mistrzostwo olimpijskie w Londynie. Rok później, po siedmiu latach gry w dwóch klubach z Norrkoping, Sleipner i IFK, Liedholm został zawodnikiem Milanu. Sześć miesięcy wcześniej milanistą został Nordahl i to właśnie on dał cynk włodarzom klubu, by zaplanowali sparing z IFK a nie pożałują. W tym samym okresie Il Diavolo zasilił również "Profesor" Gren. Powstawał wielki Milan. Narodził się Gre-No-Li.
"Baron" zagrał dla Milanu w 394 meczach, strzelił 89 goli. Był głównym rozgrywającym. Jego smukła sylwetka stała się słynnym w świecie symbolem elegancji, fantazji, po prostu pięknej gry. Nigdy nie dostał żółtej kartki. "Lidas", nazwany tak od imienia mitycznego króla Midasa, który wszystko co chwycił zamieniał w złoto, nie zwykł posyłać nieprzemyślanych zagrań, nie tracił piłek. Podobno gdy w końcu przytrafiło mu się podanie pod nogi rywala publika na stadionie wstała i nagrodziła go brawami, jakich nie spodziewałby się po najważniejszym golu.
Dwa lata po przyjeździe do Włoch poprowadził Milan do pierwszego sukcesu międzynarodowego, Pucharu Łacińskiego. W 1956 rossoneri triumfowali po raz drugi. Szkoda, że wspaniałe trio nie poprowadziło klubu do Pucharu Mistrzów, który jednak na początku swojego istnienia miał jeszcze małą rangę. W 1958 r. Milan po raz pierwszy grał w finale, przegrywając z Realem. W 1951, 55, 57 i 59 Milan z Liedholmem wygrywał scudetto. Swoje piąte dołożył w 1979, gdy prowadził czerwono-czarnych już nie z środka pola, ale z ławki.
Jako trener prowadził Milan 280 razy. Po jedenastu latach wiernej gry w barwach rossonerich, w wieku 39 lat został asystentem Gipo Vianiego a później trenerem Primavery. Trzy sezony pracował indywidualnie z pierwszym zespołem (1964-1966). Do Milanu wracał jeszcze dwukrotnie. W lidze prowadził też Veronę, Monzę, Varese, Fiorentinę i Romę. Czynnym szkoleniowcem był jeszcze w wieku 75 lat. Później komentował mecze w tv. W swoim domu w Cuccaro Monferrato świętował miesiąc temu swoje 85. urodziny.
P.S. Odszedł jako ostatni z tria Gre-No-Li. Gunnar Gren zmarł w 1991 roku, Gunnar Nordahl cztery lata potem.
|