
„ Ciąg Dalszy Nastąpił czyli cz.III ”
Na początku lutego całym światem piłkarskim wstrząsneła wiadomość o śmierci policjanta podczas zamieszek jakie miały miejsce przy okazji derbów Sycylii. Przytaczałem wtedy kilka „ciekawszych” akcji tifosich z ostatniej dekady ( zainteresowanych odsyłam do artykułów „Co dalej z Calcio...cz. I i II” ).
Po zajściach w Katanii władze we Włoszech uchwaliły tzw. „drakoński dekret futbolowy”. M.in. zaostrzający kary dla stadionowych chuliganów, obowiązek przerwania przez sędziego meczu wraz z odpaleniem pierwszej racy, obniżenie wieku karalności dla osób wszczynających burdy itp.
Oczywiście kary poniosły również kluby, których kibice brali wtedy udział w zamieszkach.
Zastanawiałem się wtedy, i podobne jak ja na pewno większość kibiców nie tylko Serie A, czy kary, zaostrzenie sankcji za występki, przestępstwa i tym podobne rzeczy wpłyną jakoś na atmosferę i zdyscyplinują najbardziej krewkich „kibiców”.
Czy to wszystko pomogło? Czy zdało egzamin?
Dziś ( 11.11 2007r.) znów z Włoch napływają tragiczne wiadomości...
Przy autostradzie A1 w środkowych Włoszech ( okolice Arezzo ) doszło do starcia pomiędzy kibolami Lazio i Juventusu, interweniowała policja. Ofiarą zajść jest 26 – letni kibic, zastrzelony przez policjanta.
Jak wyjaśnia prefekt policji w Arezzo, Vincenzo Giacobbe, funkcjonariusz, który oddał strzał w stronę mężczyzny, „interweniował by przepychanki między dwiema grupkami kibiców nie doprowadziły do poważnych konsekwencji”.
Sprawa jest badana i na daną chwilę jedyne informacje jakie docierają do nas z Włoch, to te o przypadkowości strzału i tragicznych jego konsekwencjach. Jednakże, bez względu na to czy policjant zawinił czy też jego feralny strzał był dziełem przypadku, to konsekwencje tego poniesie, a jakie konsekwencje dotkną chuliganów, którzy całą sytuacje sprowokowali...? Śmiem twierdzić, że żadne...
Natomiast ich zachowanie i śmierć Gabriele Sandri, miało swoje reperkusje na innych stadionach Calcio.
W kilku włoskich miastach doszło do starć kibiców z policją, a tzw. porządkowi stali się obiektem brutalnych ataków.
Do najniebezpieczniejszych zdarzeń doszło w Bergamo, gdzie miejscowa Atalanta grała z Milanem.
Oczywiście jak każdy z meczy w tą niedziele, również ten, rozpoczął się z 10 – minutowym opóźnieniem, na znak żałoby. Jednakże już po siedmiu minutach mecz został przerwany przez sędziego. Rozjuszeni kibice próbowali wtargnąć na płytę boiska.
Nie pomogły prośby kapitana Atalanty Gianpaolo Belliniego oraz Cristiano Doniego, którzy próbowali uspokoić kibiców.
Sędzia przerwał zawody i już ich nie wznowił. Natomiast w okolicach stadionu doszło do poważnych utarczek pomiędzy policją i tifosi, w których użyty został dla rozpędzenia tłumu gaz łzawiący.
Oczywiście wiele osób odniosło mniej lub bardziej poważne obrażenia.
Od poprzedniej szokującej śmierci i zamieszek z nią związanych minęło ledwie pół roku, a znów najpiękniejszy sport na świecie jest na ustach wszystkich w tym złym kontekście.
Śmierć człowieka to ogromna tragedia, szczególnie gdy dzieje się w zestawieniu z zawodami sportowymi, które mają łączyć a nie dzielić. Szczytna idea - „na czas igrzysk milkną wojny” powinna odnosić się również do meczów piłkarskich.
Czymże innym jest spotkanie dwóch drużyn piłkarskich, dwudziestu dwóch gladiatorów, umięśnionych i wysportowanych do granic możliwości jeśli nie igrzyskami. Mecz piłkarski powinien wyzwalać emocje, które swoje ujście znajdują w zagrzewaniu ulubieńców do gry. Okrzykach, chwalebnych pieśniach i oprawie meczowej, słowem dwunastego zawodnika gospodarzy.
Jest natomiast zupełnie odwrotnie.
Piłkarze czy sędziowie często grają z ogromnym balastem w postaci strachu. Strachu o swoje zdrowie, strachu o to co może się wydarzyć na trybunach...
Strachu, który jest „zasługą” grupy ludzi, którzy nazywają siebie „prawdziwymi kibicami”
Po zajściach na Sycylii, zarówno włoski związek piłkarski, jaki i rząd Italii mówił o konieczności użycia drastycznych środków w walce z chuliganami. Romano Prodi, premier Włoch, oświadczył iż „ potrzebny jest mocny i jasny sygnał by zapobiec degeneracji sportu, której niestety w dramatyczny sposób coraz częściej jesteśmy świadkami”.
Wynikiem tych deklaracji miał być, przypomniany przeze mnie wcześniej „drakoński dekret futbolowy” zaostrzający kary, mający być gwarantem nieuchronności kary.
Dziś w obliczu tragedii i zajść w całej Italii, przekonamy się czy wcześniejsze deklaracje i rządowe ustawy to tylko czcza „gadanina” czy faktycznie tym razem, i będzie to jasny sygnał również na przyszłość, winni nie uchylą się przed dotkliwymi karami, a skarcenie będzie miało przykładowy i odstraszający charakter.
PS. Zainteresowanych tematem poprzednich „wybryków włoskich kibiców” zapraszam do przeczytania moich felietonów „Co dalej z Calcio cz.I i II” dostępnych w dziale: Felietony