 62:26 na zegarze. Z boiska schodzi Serginho, zmieniony przez przeszło dwukrotnie od niego młodszego Paloschiego. 62:46. Nastolatek po podaniu Seedorfa uderza
z powietrza w róg bramki austrackiego bramkarza Manningera, dając Milanowi trzy punkty w spotkaniu ze Sieną.
Carletto Ancelotti nie wierzy w to, co stało się przed momentem. Kręci głową, z nieskrywaną radością na marsowym dotąd obliczu przybija "piątki" ze swoim
sztabem. Paloschi w tej samej chwili nie ma pojęcia jak się zachować. Podbiega do chorągiewki w narożniku boiska i w stylu swojego idola, Pippo Inzaghiego,
przyjmuje gratulacje od tych, których tego popołudnia wybawił z kłopotów.
20 grudnia Alberto zadebiutował w pierwszej drużynie, grając w wyjściowym składzie w pucharowym meczu przeciw Catanii na San Siro. Był najlepszym piłkarzem
gospodarzy, nie tylko ze względu na strzelonego gola. Następną szansę otrzymał w rewanżu z Sycylijczykami, 16 stycznia. Na Massimino rozpoczął jako
rezerwowy, ale po wejściu na murawę swoją obecność też zaznaczył bramką. Awansu rossonerim nie zapewnił, ale obok komfortu zabezpieczenia wolnego terminu na
zaległy mecz ligowy z Atalantą (wobec odpadnięcia z Coppa Italia), jego osoba stała się jedyną wymierną korzyścią traktowanego po macoszemu dwumeczu.
Milaniści zachwyceni kupionym za 22 mln euro Pato zapomnieli na moment o Paloschim. Gdy pojawiły się problemy z napastnikami i ze Sieną nie mogli grać: Gila,
Pato a Ronie odpadł z gry już na początku spotkania, znów w wyobraźni Ancelottiego pojawiła się alternatywa z nastoletnim bomberem z Primavery. W ciągu dwóch
kwadransów gry Alberto nie tylko trafił do siatki, ale jeszcze kilkukrotnie znalazł się pod bramką rywali a raz nawet wyjaśnił wykopem na aut niebezpieczną
sytuację w polu karnym Kalaca.
"Alberto Paloschi to jeden z największych talentów sekcji młodzieżowych Milanu. Tak naprawde nikt o nim wiele nie słyszał, bo wszyscy ostatnio skupili się
na transferze i umiejetnościach Pato. Nawet dwa gole w dwóch występach w Pucharze włoch nie wywołały takiego szumu jak bramki Pato." Mówi Michał
Miśkiewicz, bramkarz drużyny Berretti Milanu. "Osobiście mogę powiedzieć że są to dwa porównywalne talenty, ale jeden z nich jest wypromowany. Bardzo się
ucieszyłem po informacji, że Alberto wróci w poniedziałek z Viareggio [Primavera grała tam w Coppa Carnevale] aby wobec plagi kontuzji trenować z
pierwszą drużyną. Wiedziałem, że jak dostanie trochę czasu, to pokaże co potrafi. Widziałem go nie raz w Primaverze i potrafi naprawdę wiele. Jeżeli dalej
bedzie prowadzony w taki sposób przez Milan, chodzi mi tutaj przede wszystkim o spokój i odpowiednie dawkowanie treningów w jego rozwoju, to niedługo
będziemy mieli jeden z najlepszych i najmłodszych duetów w ataku na swiecie: Pato-Paloschi."
Galliani już mówi o zabójczej nastoletniej pace Pa-Pa. Media przechrzciły Alberto na "Patoschiego". Ancelotti, który sam w debiucie w Romie strzelił gola
Milanowi ledwie po minucie przebywania na boisku nie może pohamować zachwytów: "Jest niesamowity. Wydaje się być nam przeznaczony."
Młodszy o cztery miesiące od Pato Paloschi został w grudniu najmłodszym strzelcem gola dla Milanu w erze Berlusconiego. Mniej przeżytych dni w momencie
zdoybycia gola w serie A miał w tym sezonie jedynie Forestieri, z nota bene, Sieny. Osiemnastolatkowie to zdobywcy czterech z ostatnich pięciu goli
rossonerich w lidze. Razem Pato i Paloschi są tylko o rok starsi od Inzaghiego. Ich ojcem mogliby być też: Maldini, Favalli albo Cafu. I największe kuriozum
w tym wszystkim: w meczu ze Sieną piłkarz w wyjściowym składzie Milanu miał średnio prawie 33 lata. Warto zaznaczyć, że Pa-Pa jeszcze razem nie grali.
Alberto urodził się osiemnaście lat temu w Chiari, obok Brescii. Wychował się jednak w leżącym już w prowincji Bergamo Cividate al Piano. W drużynie
Fontanella w 2001 roku wypatrzyli go skauci Milanu. W zeszłym roku z drużyną Allievi Nazionali zdobył mistrzostwo Italii. Był prowadzony wówczas przez
legendarnego snajpera Alberigo Evaniego, który miesiąc temu powiedział o nim: "Cały czas doskonali celność i moc swojego uderzenia. Raz nawet po jego
strzale pękła piłka." Od tego sezonu pod okiem Filippo Gallego reprezentuje Primaverę. W reprezentacji Italii U-17 zdobył cztery gole w czterech
występach. Zadebiutował też już w kadrze U-20. Jego celem jest ustawiczny rozwój piłkarski. Treningi godzi z nauką w czwartej klasie Liceum Naukowego w
Tradate.
Michał Miśkiewicz zna Paloschiego i opinie o nim kolegów z Primavery. "Wiem, że jest to jeden z najbardziej poukładanych młodych piłkarzy jakich znam.
Jest dla niego ważny każdy szczegół: to co je, to co pije i jaki tryb życia prowadzi. Mimo młodego wieku jest już profesjonalistą. Mam nadzieję, że taki
nadal pozostanie."
Z rodzinnych stron zna Alberto doskonale Mario Balotellego, który jest odpowiedzią Interu na Pato. Teraz to Paloschi jest odpowiedzią Milanu na Balotellego.
Mający ghańskich rodziców "Turbo Mario", autor czterech goli w Coppa Italia (w tym dwóch przeciw Juve) oraz Alberto przyjaźnią się do dziś. Czarnoskóry
nastolatek adoptowany przez rodzinę z Concesio w wiek dorosły wkroczy dopiero w sierpniu. Nowa twarz rossonerich jest pełnoletnia od 4 stycznia.
Gole w Milanie Alberto zdobywa średnio co 58 minut. Ancelotti planuje pozostawić go w pierwszej drużynie do czasu aż wykuruje się Pato. Co potem?
|