|
19.04.2008. |
Otrząsając się powoli z medialnego szumu i ogólnego podniecenia, jakie
powstało w związku z transferem Ronaldinho do Milanu, zadałem sobie
pytanie: czy faktycznie jest nam niezbędny? Oczywiście można
powiedzieć, że żaden transfer nie jest niezbędny, ale skutki takiego
myślenia podziwiamy dzisiaj – Milan z małymi szansami walczy o miejsce
premiowane grą w Lidze Mistrzów, oglądając się przy tym na wyniki
Fiorentiny. Z całym szacunkiem dla tego, co zrobił Ronaldinho, ale nie
sądzę aby był w stanie odmienić Milan. Kolejny zawodnik, który
najlepsze lata ma już za sobą.
Inną sprawą jest to, że do tej pory
Silvio z dumą głosił, że Milan to klub, który nie zabiera symboli.
Tłumaczenie, że Brazylijczyk staczając się przestał być symbolem
Barcelony jakoś do mnie nie dociera. Tym bardziej, że ten transfer
wygląda mi na nie do końca uzasadnione ambicje prezesa.
Kolejnym
zastanawiającym faktem są opinie wielu znakomitych ludzi futbolu,
odradzających Milanowi zakup gwiazdy Barcelony. O ile marudzenie
Seedorfa można uznać za zrozumiałe, to słów ludzi takich jak Van
Basten, Sacchi czy wreszcie sam Ancelotti, którzy tak wiele zrobili dla
Milanu nie można lekceważyć. Szczególnie zastanawiająca jest niechęć do
tego transferu tego ostatniego. W Milanie panuje chora sytuacja- to nie
trener decyduje o transferach. Może, gdyby nasza gra w lidze wyglądała
inaczej, to Carletto nie bałby się zaprotestować?
Jakby tego było mało
zarząd cały czas mówi o odmładzaniu składu. Shevchenko, Zambrotta?
Świetnie, kolejne wielkie nazwiska. O ile jeszcze Zambrotta na coś się
przyda, to co do przydatność Shevy mam wątpliwości. Kolejny transfer
dla Silvio. Mój szacunek odzyskałby, gdyby zgodził się na transfer do
Milanu w Pucharze UEFA. Taka sytuacja pokazałaby, czy Sheva naprawdę
kocha klub. W końcu każdy popełnia błędy... Wracając do Ronaldinho, to
cała nadzieja (i to trzeba przyznać całkiem spora), opiera się na tym
że Brazylijczyk wśród swoich się odrodzi. Ostatecznie Dinho nie jest
zły i na pewno się przyda, ale jest niedosyt: mógłby przyjść ktoś, kto
by się przydał bardziej.
|
|
Wpisał: Mike
|