
Milan nie zagra w Champions League 2008/09. Nie zasłużył na to. Brawa dla Fiorentiny, która zdobyła sobie w tym sezonie mnóstwo nowych fanów. W ostatniej kolejce zrobi kolejny krok na drodze odbudowy swojej niegdysiejszej potęgi - awansuje do eliminacji najważniejszych europejskich rozgrywek.
Rossoneri zakładając sobie po porażce z Arsenalem cel w postaci zakończenia ligi na czwartym miejscu, okazali się w realizacji ów planu niekonsekwentni. Przegrana z Juve przekonała nas, że chłopcy Ancelottiego w tym sezonie nie są w stanie sprostać trzem czołowym ekipom mistrzostw. Nadszedł jednak mecz derbowy, w którym ani nie obejrzeliśmy znacznie lepszego czy skuteczniejszego Milanu niż w poprzednich kolejkach a mimo to potrafiącego zgarnąć trzy punkty. Za dużo jednak obserwatorów podzieliło po tym starciu pogląd, że nerazzurri z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu dali lokalnym rywalom fory pozwalając beztrosko okupować swoje pole karne.
Niemniej sytuacja po derbach stała się wyśniona: czwarte miejsce, dwa punkty przewagi nad violą i dwie kolejki do końca. I właśnie w tym momencie klubowi mistrzowie świata popełnili niewybaczalny błąd. Mając w świadomości wielką szansę na prawdopodobne zakończenie powodzeniem już wtedy kampanii o Champions League, na stadionie św. Pawła w Neapolu zagrali jeden z gorszych meczów w ciągu ostatniego roku. To był kluczowy moment batalii o czwarte miejsce. Viola powróciła tam, gdzie spędziła ostatnie miesiące.
Sytuacja jest klarowna: viola awansuje do Champions League wygrywając w niedzielę na Olimpico z Torino, które (przynajmniej wtedy, gdy znajdowali się pod presją) kompromitowało się na oczach własnych kibiców, ale teraz zagra pewne już utrzymania.
Potyczka z Udine miała być dla Milanu przede wszystkim okazją na pożegnanie się z boiskiem Paolo Maldiniego. W nastroju ewentualnej żałoby trudno będzie o godne wiwaty dla naszego wielkiego kapitana, który na szczęście (w tych okolicznościach...) przebąkuje o nowym kontrakcie piłkarskim.
Nadzieja umiera ostatnia, ale we mnie umarła wcześniej, na San Paolo w ostatnią niedzielę. Nie zdziwię się, jeśli w tę niedzielę Fiorentina nie wygra w Turynie, ale za to wypaleni, grający bez cienia wiary w realizacji własnych celów rossoneri nie pokonają Udine. To byłby scenariusz raczej grozy, na pewno nie science-fiction. Tym ostatnim na pewno określilibyśmy przed sezonem zapowiedź tego, że Milan nie zagra w Champions League. Najlepszy zespół w historii tych rozgrywek, siedmiokrotny zdobywca Pucharu Mistrzów, który ledwie pół roku temu został najbardziej utytułowanym klubem w historii futbolu!
P.S. Dobra wiadomość jest taka, że Milan na pewno zagra w sezonie 2008/09 w pucharze UEFA. Całkiem niedawno i ta ewentualność wydawała się być wątpliwa...