AMBROSINI (nasza ocena: 9). Rozegrał aż 41 spotkań. Nie trudno się temu
dziwić. Włoch, którego w końcu omijają kontuzje rozegrał fenomenalny
sezon. Był klasą sam dla siebie, pod nieobecność Il Capitano to on
nosił opaskę kapitańską.
31-letni blondwłosy pomocnik stanowił zaporę nie do przejścia, znacznie
przyczyniając się do zdobycia przez Milan Superpucharu Europy i
Klubowego Mistrzostwa Świata. W rozgrywkach Serie A zdobył 4 gole.
Razem z Gattuso i Pirlo świetnie nawzajem się uzupełniali. Ciężko było
przełknąć ślinę na myśl, że Ambro w kolejnym spotkaniu nie wystąpi.
Kto kilka lat temu pomyślałby, że w obecnej chwili Massimo będzie
niezastąpiony na środku pola? Chyba tylko Carletto... Swoim spokojem,
walką i zaangażowaniem podrywał nie raz kolegów. W Monako zapoczątkował
bardzo dobry dla siebie sezon, wznosząc do góry Superpuchar Europy, aby
w maju efektownym zwycięstwem 4-1 z Udine zakończyć dobrze rozgrywki.
Mimo, że Milan nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów, to Ambro
poprzedni sezon może jak najbardziej zaliczyć do udanych. Nam pozostaje
mieć nadzieję, że przybycie konkurenta - Mathieu Flaminiego wpłynie
dobrze na Massimo i ten w nadchodzących rozgrywkach nie spuści z tonu i
będzie grał jeszcze lepiej…
KAKA' (7,5). Świeżo upieczony tata zakończył swój piąty sezon w klubie. Został najlepszym strzelcem rossonerich z 18 golami. W serie A trafiał do siatki średnio w co drugim meczu. Był liderem zespołu, ogniwem niezastąpionym a spośród graczy ofensywnych jedynym utrzymującym wciąż wysoki poziom.
Ancelottiego musiała boleć głowa, gdy Ricky nie był w stanie wyjść na boisko. Odpowiednika najlepszego piłkarza świata ubiegłego roku nie ma w lidze włoskiej, próżno szukać takowego w Europie. Wychowanek Sao Paulo FC zgarnął przynajmniej tuzin bardziej (FIFA World Player, Ballon d'Or) i mniej prestiżowych wyróżnień za postawę w 2007 roku.
Jego gole decydowały o rozstrzygnięciach, przełamianiach, losach meczu. Bramka w Monaco, dwie w Jokohamie. W lidze zdarzało mu się chybić z jedenastu metrów, ale blaski przyćmiły cienie. Sezon wieńczył triplettą z Regginą, golami z Romą i Interem. Nie był za to tak fundamentalną postacią w rozgrywkach Champions League jak choćby sezon wcześniej.
Prezentując na San Siro Złotą Piłkę przed meczem z Celtikiem w grudniu tifosi mogli poczuć się znów dowartościowani. Trzy lata wstecz w glorii chwały prezentował najcenniejsze indywidulane wyróżnienie w futbolu Andrij Szewczenko. Szósty Puchar Mistrzów i siedemnaste scudetto to triumfy związane z Ukraińcem. Ricky skutecznie kontynuował misję i poprowadził rossonerich do miana najbardziej utytułowanego klubu w historii piłki nożnej po zwycięstwach w Pucharze Europy (numer siedem), Superpucharze Europy i w końcu w Klubowym Pucharze Świata.
Tak jak Ricky pięknie rozwinął się pod skrzydłami Szewy, tak teraz pod swoją opiekę wziął Pato, nowego fantasistę, który talentem z pewnością go przerasta. Można być jednak spokojnym, że Ricky nie będzie miał problemów z wychowaniem nowego mistrza.
GATTUSO (7). Przez
cały sezon coraz głośniej mówiło się, że wielki wojownik
Milanu opuści swój klub na rzecz Premiership. Tak się jednak
nie stało, Gennaro zapewnił, że w Mediolanie czuje się jak w domu
i nigdzie nie zamierza się ruszać.
Ubiegłego sezonu Gattuso
z całą pewnością nie zaliczy do najlepszych w swojej karierze.
Naturalnie jak zawsze imponował walką i charyzmą, nigdy nie
odstawił nogi, jednak w przeciwieństwie do poprzednich lat,
wszystkie jego zalety tym razem dawały drużynie niewiele pożytku.
Być może spowodowane było to przemęczeniem ulubieńca San Siro-
Rhino opuścił tylko 7 meczów Serie A, brał udział
we wszystkich spotkaniach Champions League, Klubowych Mistrzostw
Świata, ani razu nie odmówił selekcjonerowi Donadoniemu, a
nawet miał krótki epizod w Pucharze Włoch (czerwona kartka
po 13 minutach obecności na boisku). To daje łącznie niemal 50
spotkań, z czego większość w pełnym wymiarze czasowym, co przy
jego stylu gry musiało się odbić na formie.
Pomimo słabszego sezonu,
wszyscy kibice są przekonani, że Gennaro to już elementarna część
Rossonerich i nie jest w stanie tego przekreślić jeden
gorszy okres. Miejmy nadzieję, że po Mistrzostwach Europy „nasz
wojownik” szybko naładuje akumulator i rozpocznie nowe rozgrywki z
nieodłączną energią, która w kontekście walki o
odzyskanie
Scudetto będzie niezbędna.
SEEDORF (7). Można
powiedzieć, że Holender miewał lepsze, ale i gorsze sezony w
Milanie. Na pewno Seedorf jest wyjątkowo nieprzewidywalnym
zawodnikiem. Potrafi kilkoma zagraniami poderwać z krzesełek cały
stadion, ale i flegmatycznością odebrać ochotę do oglądania
meczu.
Clarence w tym roku z
reguły wychodził w podstawowym składzie i przyznać należy, że
pod względem ilości bramek spisał się bez zarzutu- 7 goli w Serie
A i 2 w Lidze Mistrzów. Imponował techniką i chęcią do gry
zwłaszcza w końcówce sezonu, gdy Milan podjął ostatni zryw
w walce o 4 miejsce. Wówczas jednak, cały zespół grał
co najmniej dobrze, a od zawodnika tego formatu co Seedorf wymaga
się, aby pociągnął drużynę, gdy tej nie idzie. I właśnie tego
w tym sezonie Holendrowi zabrakło.
Nie jest tajemnicą, że
Milan cały czas poszukuje kreatywnego ofensywnego pomocnika, myśląc
nawet o Ronaldinho, co może być odebrane jako wotum nieufności
wobec Seedorfa. Ten jednak jest na tyle doświadczonym piłkarzem, że
nie powinno to na nim robić wrażenia. Mamy jednak nadzieję, że
jeden z najbardziej utytułowanych zawodników na świecie ma w
sobie wciąż duże pokłady ambicji i jest wciąż bardzo daleki od
syndromu wypalenia.
PIRLO (6,5). Niezgoda co do oceny postawy Andrei w ostatnim roku zmusiła nas do zaniżenia noty. Z pewnością nie był to znakomity sezon ani nawet bardzo dobry 29-latka z Brescii. Gdzieś zatracił świeżość, przebojowość, za mało widzieliśmy w jego wykonaniu momentów naprawdę świadczących o wielkiej klasie. Trudno znaleźć przyczyny takiego obniżenia lotów przez Andreę.
Carletto eksploatował go najbadziej ze wszystkich pomocników. Zagrał w 43 meczach, strzelił 3 gole w lidze i 2 w Champions League. In minus zapisujemy stałe fragmenty gry, które nie były mocną bronią rossonerich. W pamięci kibica z pewnością utknęły dwa momenty z Pirlo i stojącą piłką: asysta do Nesty w Jokohamie i fantastyczny gol z wolnego w derbach dwa tygodnie później.
Ancelotti próbował znaleźć dla Andrei nową pozycję, którą była pół-lewa pomoc. Andrea schodził do lewej linii, szukał rozwiązań na skrzydle i początkowo nawet oszołomieni rywale mieli problemy. Nie zamazuje to jednak obrazu całości. Od trzeciego piłkarza mistrzostw świata, najlepszego gracza finału WM2006 oczekuje tego, z czego jest znany. Zabrakło strzałów z dystansu, podania prostopadłe nierzadko nie znajdowały adresatów.
Urodzony w Mediolanie Brocchi jako zmiennik prezentował się przyzwoicie. Nie można mu niczego zarzucić, zawsze grał na maksimum swoich możliwości i dawał od siebie wszystko co najlepsze. 32 - letni Włoch nie zaliczył żadnego trafienia w ubiegłym sezonie, chociaż okazje ku temu miał. Niewiadoma jest jego pozycja w zespole na przyszły sezon, który rozpocząć może z inną drużyną…
Yoann w przeciągu całego sezonu 2007/2008 rozegrał 19 spotkań, zdobył
jedną bramkę. Być może gdyby Francuz dostawał więcej szans, pokazałby
się z lepszej strony, bo jak sam kilka razy podkreślał "liczy się
ciągła gra". Teraz będzie miał szansę, aby znów zabłysnąć na
francuskich boiskach. Jeżeli sprawdzi się w drużynie wicemistrza
Francji, zapewne zostanie z powrotem ściągnięty do ekipy z via Turati.