|
Strona 2 z 7
OBRONA
WYJŚCIOWE USTAWIENIE: Cafu, Nesta, Maldini, Kaladze
Jak już wcześniej wspomniałem
Milan od ponad 5 sezonów gra czwórką obrońców. Naturalnie od wielu, wielu lat
podporą defensywy jest Paolo Maldini. Il
Capitano, choć zaczynał w piłkę grać jeszcze w latach 80-tych, bez trudu
przystosował sobie nowoczesny styl gry. Maldini bardzo dobrze w tym ustawieniu spisuje
się nie tylko na środku, ale także na lewej stronie. Mimo zbliżającego się
piątego krzyżyka, Paolo fantastycznie potrafi ruszyć skrzydłem i podłączyć się
do akcji ofensywnej. Jednak w założeniu, że wszyscy są zdrowi, Maldini stawiany
jest częściej na środku, gdzie bardziej niż szybkość i wytrzymałość liczy się
doświadczenie i umiejętność ustawianie się. Etatowym środkowym obrońcą od kilku
lat jest Alessandro Nesta, jeden z najlepszych obrońców ostatnich lat na
świecie. Jeszcze parę lat temu Sandro
tworzył parę środkowych obrońców z Jaapem Stamem. Obecnie, przeważnie to do
Nesty dobierany jest partner. Alessandro dzięki swojemu wzrostowi świetnie
walczy o górne piłki, ale także błyszczy w odbiorze oraz imponuje spokojem i
boiskową inteligencją. Bezcennym skarbem Alessandro i całego Milanu są jego
długie nogi, przydatne zarówno do wyłuskiwania piłki wślizgiem jak i do
główkowania na bardzo wysokim pułapie.
Tak oto dochodzimy do sedna
sprawy, czyli do bocznych obrońców- podstawowego założenia taktyki z czwórką
obrońców. Gdy system ten kiełkował na planszy taktycznej Ancelottiego za prawą
stronę odpowiadał Dario Simic, niejako przekwalifikowany ze środkowego obrońcy,
a za lewą najlepszy wówczas na tej pozycji- Maldini. To właśnie oni uzupełniali
ataki skrzydłami Milanu, biegając przy linii, od jednego pola karnego do
drugiego. Rzecz jasna, taka gra wymaga niezwykłej wytrzymałości, nigdy nie
wymaganej od obrońców, a także wspaniałych, precyzyjnych dośrodkowań, typowych
raczej dla pomocników. Gdy moda stawała się coraz bardziej powszechna,
rozpoczęło się masowe przekwalifikowywanie obrońców na niemalże skrzydłowych. Na
szczęście, ani Maldini, ani Simic, ani zawsze gotów do zastąpienia obydwu
niezniszczalny Costacurta, nie mieli problemów z przystosowaniem się do zmian.
Milan jako jedna z pierwszych drużyn na świecie, płynnie wkomponował się w nowe
standardy. Podczas, gdy inni wciąż nabierali nawyku ofensywnych rajdów
skrzydłami, Rossoneri już mieli to
wpojone i traktowali to jako oczywistość równą zostawianiu rywali na spalonym. Jest
to z pewnością wielka zasługa Carlo Ancelottiego, a także całego sztabu
szkoleniowego, ponieważ to ich upór i konsekwencja pozwoliły Milanowi płynnie i
bezboleśnie przystosować się do zupełnie innego stylu gry.
Siła Milanu z pewnością znacznie
wzrosła wraz z przyjściem Marcosa Cafu. Brazylijczyk okazał się osobą wprost
stworzoną do takiej gry. Szybko w Milanie, został zawodnikiem pierwszego
składu, a już niebawem, mówiono o nim jako o jednym z najlepszych prawych
obrońców. W ostatnich latach to właśnie Cafu i Kaladze mogliśmy oglądać na
dwóch bokach obrony, będących jednym z głównych atutów ofensywy Milanu. Na
dzień dzisiejszy Ancelotti ma niemalże kłopot bogactwa jeśli chodzi o obsadę
boków obrony. Na prawej stronie wciąż jest Cafu, ale zważywszy na fakt, że jego
kariera zmierza do końca, Milan zakupił Daniele Bonerę, wielką nadzieję
włoskiego futbolu. Z lewej strony jest jeszcze lepiej. Kakha Kaladze ma już
swoją renomę, w razie potrzeby zawsze gotów jest Maldini, a Ancelotti od
niedawna próbuje też Serginho, który gdyby nie słaby odbiór i krycie, byłby
czołowym lewym obrońcą nawet na świecie. Naturalnie zawsze do dyspozycji na obu
stronach są Jankulovski, zawodnik, który w końcu musi zacząć spełniać
oczekiwania kibiców i wspomniany wcześniej- Costacurta. Jak widać, obsada
defensywy jest w Milanie bardzo silna, jednak o czym nie można zapomnieć-
wiekowa. Dlatego działacze, trenerzy i scouci powinni coraz intensywniej
poszukiwać godnych następców wyjadaczy.
|