 |
|
Imię i nazwisko: Nelson de Jesus Silva Pozycja: Bramkarz
Data urodzenia: 07.10.1973
Miejsce urodzenia: Irara, Brazylia
Wzrost: 195 cm
Waga: 85 kg
Pseudonim: Dida, Baghera la pantera
Numer na koszulce: 1
Poprzedni klub: Cruzeiro Esporte Clube |
| |
|
|
Losy Nelsona Didy mogłyby spokojnie posłużyć jako scenariusz do południowo- amerykańskiej telenoweli. Jego kariera to historia wzlotów i upadków, wspaniałych sukcesów i bolesnych porażek.
20- letni bramkarz zaczynał seniorską karierę w pierwszoligowym Vitoria Bahia. Przez 2 lata rozegrał blisko 50 spotkań, zyskując przy tym renomę wielkiej nadziei brazylijskiej piłki i potencjalnego następcy Claudio Taffarela. Jego kunszt został doceniony przez Cruzeiro Bello Horizonte. Tam Dida spędził 4 lata, zdobywając 3 mistrzostwa stanowe, Puchar Brazylii i w końcu prestiżowe Copa Libertadores w 1997 roku. W tym czasie Dida kilkakrotnie zdążył wystąpić w reprezentacji Canarinhos. W roku 1999, coraz więcej klubów zaczęło dopytywać się o Brazylijczyka. Niestety działacze Cruzeiro ani myśleli łatwo pozbyć się swojego „skarbu”. Nelson delikatnie zasugerował, że może odejść na zasadzie wolnego transferu za pół roku, gdy skończy mu się kontrakt. Odpowiedź działaczy była piorunująca- pięciomiesięczne wypożyczenie/zesłanie do szwajcarskiego FC Lugano. W Szwajcarii bramkarz nic poza traceniem czasu nie robił.
Wówczas, zupełnie niespodziewanie, w 2000 roku, po dobrze rokującego bramkarza zgłosił się sam wielki A.C. Milan. Nelson naturalnie nie wahał się ani chwili. Wielka radość z uwolnienia się i perspektywy gry na San Siro została niestety szybko rozwiana. Sprawcą tego rozczarowania był Christian Abbiati. Włoski bramkarz, wraz z doświadczonym Sebastiano Rossim nie pozostawili złudzeń Nelsonowi, że jego miejsce jest na ławce. W efekcie Dida został wypożyczony z powrotem do ojczyzny do Corinthians Sao Paolo. Tam spędził jeden sezon, który był pasmem sukcesów i znakomitych występów, tak Didy jak i całego zespołu. Nelson wsławił się dwoma obronionymi karnymi w derbowej potyczce z FC Sao Paolo, a także obronioną „jedenastką” Anelki, przeciw Realowi Madryt na klubowych Mistrzostwach Świata, które notabene, wygrała właśnie drużyna Corinthians. Po tak wspaniałym sezonie i zakończeniu kariery przez Rossiego stało się jasne, że Dida jest coraz bliżej wyjściowej jedenastki.
Następny sezon, przyniósł jednak kolejny, bolesny moment w karierze Brazylijczyka. W fazie grupowej Ligi Mistrzów, w 89 minucie meczu z Leeds United, Dida fatalnie przepuścił łatwy strzał Lee Bowyera i mecz skończył się wynikiem 0-1. Prasa długo wypominała mu to zdarzenie, jednak Nelson zamknął usta krytykom kilkoma fantastycznymi występami, m.in.: w następnej kolejce LM, w wygranym 2-0 spotkaniu z Barceloną. W efekcie… Abbiati wrócił do składu, a Dida na ławkę. Na dokładkę, Nelson został uwikłany w aferę paszportową, co spowodowało ponowne wypożyczenie do Corinthians. Druga wizyta w Sao Paolo była… (a jakże!) bardzo udana. Dida grał wyśmienicie i zdobył kolejny Puchar Brazylii. Po roku wrócił z uczuciem lekkiego deja vu do Milanu.
Był rok 2002, w sierpniu los uśmiechnął się do Didy. Abbiati złapał groźną kontuzję i wielka kariera otworzyła się przed Brazylijczykiem, tuż po tym jak całe Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii spędził na ławce na rzecz Marcosa, czego też nikt się nie spodziewał. Sezon 2002/03 jak wszyscy pamiętają był wielkim tryumfem Milanu w Lidze Mistrzów, a sam Dida w finale przeciw Juventusowi obronił 3 karne. Wówczas, obok Buffona uważany był za najlepszego bramkarza świata, a cały świat leżał u jego stóp. Już rok później, gdy Milan zdobył 17 Scudetto, bramkarz Milanu uznany został Bramkarzem Roku na Świecie!
Niestety w następnym sezonie, znów jakieś złe duchy zebrały się wokół golkipera Milanu. W ćwierćfinale Ligi Mistrzów w meczu przeciwko Interowi, Dida został trafiony przez kibiców z Curva Nord racą, która przypaliła ramię bramkarza, a jego samego mocno ogłuszyła. Sześć tygodni później, Milan już z w pełni sprawnym Didą, poległ w Stambule w finale LM z Liverpoolem. Niestety, od tamtego czasu coś niedobrego zaczęło się dziać z Nelsonem. W lidze coraz częściej puszczał głupie bramki, również niepewnie zachowywał się w Lidze Mistrzów. Dopiero półfinał z Barceloną mógł dawać nadzieje, że Dida wraca do formy. Niemniej jednak, Czarna Pantera- bo tak nazywany jest w Brazylii, nie był w stanie pomóc swojej reprezentacji w obronieniu tytułu Mistrza Świata.
Sezon 2006/07 był dla Didy, jak cała jego kariera, nieprzewidywalny. Od przeciętnej gry w lidze, przez kontuzje, pojawienie się nowego konkurenta- Storariego, słabe mecze z Bayernem i na Old Trafford, Brazylijczyk doszedł aż do wielkiego come backu z MU na San Siro i w końcu fantastycznego finału z Liverpoolem w Atenach, gdzie Dida aż do 89minuty powstrzymywał strzały Anglików.
Niestety, już kilka miesięcy później Dida nie miał tylu powodów do radości. Sezon rozpoczął wprawdzie jako numer 1, jednak po paru słabszych występach, których zwieńczeniem były żałosne „popisy” na Celtic Park w fazie grupowej Ligi Mistrzów i zaraz później w derbach z Interem, Brazylijczyk jak dotąd bezpowrotnie utracił miejsce w bramce Rossonerich na rzecz Željko Kalaca.
Wiele się potem mówiło, że to będzie jego definitywne pożegnanie z Mediolanem. Jak się okazało, Dida nie rozwiązał swojego kontraktu, chcąc najwidoczniej jeszcze raz powalczyć o miejsce w składzie i o własny utracony w Glasgow honor.
opracował: Maciek Winiarski - Wini