 |
|
Imię i nazwisko: Massimo Ambrosini
Pozycja: Pomocnik
Data urodzenia: 29.05.1977
Miejsce urodzenia: Pesaro, Włochy
Wzrost: 182 cm
Waga: 72 kg
Pseudonim: Ambro
Numer na koszulce: 23
Poprzedni klub: Cesena
|
| |
|
|
Gdybyśmy mieli wskazać trzy najbardziej charakterystyczne cechy Massimo Ambrosiniego, to można by śmiało powiedzieć: lojalny, cierpliwy i niedoceniany. Zawodnik, który ma tak wielkie możliwości od ponad 11 lat bezskutecznie walczył o stałe miejsce w podstawowym składzie Milanu i wciąż zaczynał kolejne sezony w nadziei, że w końcu będzie mógł regularnie pokazywać światu, że ma świetne papiery na granie. Jak się później okazało, cierpliwość zawsze w końcu zostaje nagrodzona.
Pierwszym klubem blondwłosego pomocnika była grająca w Serie B - Cesena. Przechodząc wszystkie szczeble piłki juniorskiej, Ambro dostał szansę gry w 1994 roku, stając się od razu podstawowym graczem swojego zespołu. 25 meczów wystarczyło ówczesnemu szkoleniowcowi Milanu- Fabio Capello, aby ściągnąć do siebie dobrze zapowiadającego się pomocnika. Przez następne 2 lata, Massimo sporadycznie pojawiał się na boisku, wykazując oznaki niewątpliwego talentu, jednak w tamtych czasach w pomocy czerwono- czarnych grały tylko największe gwiazdy światowego futbolu. Dlatego też, w 1997 roku wypożyczony został do Vicenzy, gdzie był postacią pierwszoplanową. Ambrosini na wypożyczeniu pokazał to z czego słynie, czyli bardzo dobry odbiór, grę głową, umiejętne ustawianie się na boisku i nienaganną technikę. Po powrocie do Mediolanu był już zawodnikiem poukładanym i dojrzałym.
Trener Alberto Zaccheroni w mistrzowskim sezonie 1998/99 wystawił Ambro 26 razy, a w następnym 29. Można powiedzieć, że młody Ambrosini był podporą drugiej linii Milanu i dobrym początkiem nowej generacji pomocników, po odejściu takich gwiazd jak Boban, Savićević czy Donadoni. Co ciekawe, swój debiut w Europejskich Pucharach, pomocnik zaliczył w meczu z polską drużyną. A było to Zagłębie Lubin, które sromotnie poległo na San Siro 4-0 w eliminacjach do Pucharu UEFA.
Niestety wraz z nadejściem nowego wieku, zaczęły się problemy Massimo. Poważna kontuzja kolana, a także przyjście Andrei Pirlo, Gennaro Gattuso i Manuela Rui Costy w znacznym stopniu przyczyniły się do zahamowania kariery Ambrosiniego. Mimo zawsze dobrej, solidnej dyspozycji, Ambro przeważnie był tylko rezerwowym, zmiennikiem wcześniej wymienionych zawodników. Jednak, gdy tylko zdrowie dopisywało, pomocnik rozgrywał ponad 20 meczów w sezonie, będąc zawsze gotowym oddać na murawie całe swoje serce.
Swoją użyteczność Ambrosini potwierdził w sezonie 2007/08. Podczas gdy niemal cała drużyna Milanu, na czele z największymi gwiazdami, zawodziła- to właśnie Ambro stał się liderem swojego zespołu. Był bez cienia wątpliwości najlepszym piłkarzem Ancelottiego, grając równo przez cały sezon. Oprócz standardowych kilku ważnych goli głową, Massimo walczył też zaciekle w odbiorze, pomagał w rozegraniu, a także pod nieobecność Maldiniego był kapitanem i „duchowym” przywódcą swojej drużyny. Dzięki temu Włoch znacznie umocnił swoją pozycję tak w kadrze Milanu, jak i w reprezentacji.
Talent Massimo nie umknął kilku selekcjonerom reprezentacji, dzięki czemu pomocnik już w 1999 roku zadebiutował w dorosłej kadrze. Wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney w 2000 roku oraz na „srebrnych” Mistrzostwach Europy 2000 w Holandii i Belgii. W sierpniu 2006 pomocnik Milanu wystąpił w swoim 23 meczu w niebieskiej koszulce i został wówczas wyróżniony, otrzymując kapitańską opaskę.
Z całej kadry Milanu, tylko Gennaro Gattuso rozegrał więcej meczów w Milanie niż Ambrosini. Dość powiedzieć, że ten ma na koncie już 4 tytuły mistrzowskie w czerwono-czarnych barwach. Massimo z pewnością nie zrobił tak wielkiej kariery, do jakiej był predysponowany, jednak na wielki szacunek zasługuje jego przywiązanie do barw klubowych i hart ducha, dzięki któremu mimo wielu przeciwności, wciąż reprezentuje rossonerich. A że warto mieć w swojej drużynie Ambrosiniego, wystarczy przypomnieć sobie jego bramkę w meczu z PSV na wagę awansu do finału Ligi Mistrzów, czy też fantastyczną asystę przy golu Gilardino z Manchesterem United. Można śmiało stwierdzić, że co by się w Milanie nie działo, na Ambro można zawsze polegać.
opracował: Maciek Winiarski - Wini