 |
|
Imię i nazwisko: Filippo Inzaghi
Pozycja: Napastnik
Data urodzenia: 09.08.1973
Miejsce urodzenia: Piacenza, Włochy
Wzrost: 181 cm
Waga: 74 kg
Pseudonim: Pippo, Superpippo
Numer na koszulce: 9
Poprzedni klub: Juventus
|
| |
|
|
Superpippo Inzaghi to bez wątpienia jeden z najlepszych napastników ostatniej dekady we włoskim futbolu. Filippo swoim specyficznym stylem gry budzi skrajne emocje wśród kibiców. Jedni nienawidzą go za wymuszanie fauli, niezdarne poruszanie się po boisku, wymuszanie od arbitrów odpowiednich decyzji oraz zbyt ekspresyjną radość po strzelonych bramkach. Jednak jego fani kochają Inzaghiego za… właśnie za to wszystko, za co jest on nienawidzony.
Włoski supersnajper swoje pierwsze kroki stawiał w Piacenzie, gdzie zdołał zadebiutować w Serie B. Po jednym roku został wypożyczony do trzeciej ligi, do Leffe. Młodziutki napastnik zdobył tam 13 goli, jednak to nikomu nie wystarczyło i kolejny sezon też spędził poza domem, mianowicie w Veronie. Tam też strzelił 13 goli i przekonał tym samym działaczy Piacenzy, że może im się przydać do powrotu do Serie A. Drugi rok w rodzimym klubie i Pippo zdobywa 17 bramek, załatwiając sobie tym samym angaż o klasę wyżej - w Parmie. Nie najlepszy rok, spowodowany po części kontuzjami, ale także ostrą konkurencją w ataku i Filippo przechodzi do Atalanty Bergamo.
To był właśnie moment, w którym Inzaghi zakomunikował całej Italii, że oto rodzi się nowy król pola karnego. 23-letni Superpippo zdobył 24 gole i został królem strzelców Serie A i Najlepszym Piłkarzem Młodego Pokolenia. Naturalnie Atalanta nie była w stanie zatrzymać największej rewelacji sezonu w swoich szeregach. Działacze Juventusu, błyskawicznie załatwili transfer Inzaghiego i tym samym skompletowali zabójcze trio: Inzaghi, Del Piero, Zidane. Przez 4 lata, Filippo zdobył 57 bramek w Serie A i 20 w Europejskich Pucharach. Wraz ze Starą Damą wygrał jedno Scudetto i doszedł do finału Ligi Mistrzów. Niestety w ataku Juve było o jedną wielką gwiazdę za dużo. Konfliktem z Alessandro Del Piero Włosi żyli przez kilka miesięcy. Obaj napastnicy zarzucali sobie nadmierny indywidualizm. Stało się jasne, że ktoś musi odejść i że tym kimś nie będzie wychowanek Juve - Alex.
Inzaghi na taki obrót sprawy odpowiedział najboleśniej jak tylko mógł. W 2001 roku przeszedł do największego rywala - Milanu i co najgorsze dla fanów z Turynu, po pierwszym golu w czerwono-czarnych barwach ucałował z całych sił herb na swojej koszulce. W Turynie stał się wrogiem numer 1, w Mediolanie został ukochanym do dziś bohaterem. W Mediolanie Inzaghi gra do dziś. W lidze strzelił już ponad 50 bramek, niewiele mniej w Pucharach. Najlepszym rokiem dla Pippo był sezon 2002/03, gdy Rossoneri sięgnęli po Puchar Mistrzów, a sam napastnik zdobył w tej edycji 12 goli, stając się vicekrólem strzelców tych rozgrywek. Wówczas Inzaghi był na ustach całego świata, zachwycając wszystkich obserwatorów swoim instynktem i skutecznością, a swoich rywal doprowadzając do rozpaczy.
Dorobek Inzaghiego w barwach Milanu z pewnością byłby bardziej okazały, gdyby nie nękające go ciężkie i przewlekłe kontuzje. Prawda jest jednak taka, że Pippo zawsze po długiej przerwie wracał w wielkim stylu. Odkąd pojawił się w stolicy Lombardii, stworzył jeden z najlepszych ataków na świecie wraz z Andriyem Shevchenką. Dwaj napastnicy znakomicie się rozumieli i uzupełniali. Sheva biegał za dwóch, a Pippo stał i czekał na swoje szanse. Mimo wielkich charakterów, dwaj napastnicy nigdy nie mieli ze sobą konfliktu. Każdy znał swoją wartość. Duet ten przez 4 lata był postrachem wszystkich bramkarzy tak we Włoszech jak i w Europie. Dowodem na to może być choćby fakt, że obaj są w swoich krajach najlepszymi strzelcami w Europejskich Pucharach.
Inzaghi jednak na stałe w historii nie tylko Milanu, ale i futbolu wpisał się w dniu 23 maja 2007. Jak zapewne wszyscy pamiętają był to finał Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Carlo Ancelotti aż do środy wahał się kogo wystawić do jednoosobowego ataku. Gilardino czy Inzaghi? Trener postawił na rutynę i się nie zawiódł. Jest bowiem w Inzaghim coś takiego co czyni go nie do zatrzymania dla żadnej linii obronnej świata. Świetnie zorganizowana i zgrana defensywa The Reds nic nie mogła poradzić na spryt, instynkt i doświadczenie Superpippo. Inzaghi, jak zawsze nie widoczny cały mecz, dwukrotnie wyrósł jak spod ziemi dokładnie tam gdzie powinien był to zrobić. Bramki - ktoś powie: brzydkie. Jakie to jednak ma znaczenie wobec efektu końcowego? Milan po dwóch golach Pippo wygrał 2-1 i dołożył do swojej kolekcji kolejny Puchar Europy. Klub zapewnił sobie wielki tryumf, Inzaghi - nieśmiertelność.
Naturalnie, Inzaghi zapisał też swój rozdział w reprezentacji Włoch. Pippo zaliczył 3 ostatnie mundiale, zdobywając jedną bramkę, a także brał udział w EURO 2000, gdzie dwukrotnie pokonał bramkarzy rywali.
Filippo Inzaghi przez cały czas trwania swojej kariery wyrobił swój niepowtarzalny styl gry. Można by powiedzieć, że jest on kiepskim piłkarzem. Nie drybluje, nie strzela pięknych bramek i nie imponuje techniką. Jednak jest coś co pozwala mu strzelać mnóstwo goli bez względu na klasę rywala. To boiskowa inteligencja, spryt, cwaniactwo i serce, które w każdych okolicznościach dąży do zwycięstwa. A dla kibica Milanu nie ma piękniejszego widoku niż Superpippo strzelający bramkę z odległości 3 metrów i biegnący potem jak opętany pod Curva Sud, aby cieszyć się wraz z kibicami.
opracował: Maciek Winiarski - Wini